Wkrótce nadejdzie Twój wielki dzień! Właśnie otrzymałaś zaproszenie na królewski bal. Panny niezamężne mogą liczyć na rękę następcy tronu, mężatki też się cieszą, bo zaszczyt to wielki - będzie okazja do nawiązania lub odnowienia znajomości w sferach, a przynajmniej do prezentacji w pełnej krasie (czytaj: niechaj wszystkie spuchną z zazdrości).
Pytanie kluczowe - w co się ubrać? Oczywista konsternacja i jęk zgrozy w stylu "Nie mam co na siebie włożyć!!"-
Ale nie martw się! Król w swej dobroci i szczodrobliwości każdej zaproszonej pannie i niewieście oferuje pokaźną sumkę na skompletowanie odpowiedniego stroju. Zatem nie musisz przejmować się kosztami, możesz wybierać, przebierać! Tylko jak to sensownie zrobić?
Opcja pierwsza: błyszczeć, błyszczeć, oślepić wszystkie inne, olśnić królewicza!
Jaką suknię wybierzesz spośród dwóch identycznych - złotą czy srebrną? Odpowiedz bez zastanawiania.
Opcja druga: uwieść, olśnić, ale bielą! A jaki odcień bieli byś wybrała: śnieżnobiały, mleczny, ecru czy kość słoniową? Który z nich najbardziej Tobie by odpowiadał, pasował?
A może czerwień? W takim razie - w jakim odcieniu? Czystym i żywym; nieco spokojniejszym, jakby spłowiałym, wpadającym w malinowy, czy może w odcieniu ceglastym lub rudawym?
Wolisz błękitny, ale jaki odcień? Lodowaty (czysty), bardziej pastelowy, czy może ten bardziej stalowy, albo raczej morski?
A w ogóle to jakie kolory lubisz? Zimne, mocne i czyste? Czyste, ale nieco spłowiałe? A może wolisz kolory ciepłe, złamane, kolory ziemi?