KAIZEN

Kaizen - cokolwiek robisz, możesz to robić lepiej
"Kaizen - cokolwiek robisz, możesz to robić lepiej"

Dlaczego w blogu "Inspirująca codzienność" znajdują się posty oznaczone etykietą "Kaizen"?

Oto kilka cytatów z wstępu książki  Masaaki Imai  pt.  "GEMBA KAIZEN  Zdroworozsądkowe, niskokosztowe podejście do zarządzania",  przybliżających temat, którym chcę się zajmować, jednak nie w wymiarze np. linii produkcyjnej w dużym zakładzie przemysłowym, lecz w skali mikro - w domu czy w życiu pojedynczego człowieka.

"Tematem tej książki jest umiejętność wykorzystania zdrowego rozsądku w praktyce." 
 "Autor przedstawia wiele prostych metod, które pozwalają realizować kaizen na co dzień: przez eliminację strat, reorganizację miejsca pracy lub znalezienie lepszego sposobu wykonywania pracy."
"(... ) metody te opierają się na przywiązywaniu uwagi do szczegółów i zdrowego rozsądku, by pracować mądrzej. Jednak wszystkie razem mogą doprowadzić do wielkich zmian, przekładających się na poprawę jakości, niższe koszty i zwiększoną terminowość."
"(...) kaizen, rozumiany jako ciągłe doskonalenie, może stać się sposobem życia. Jest to postawa, podejście do pracy, które zakorzeniają się w firmie na stałe.(...) dzięki tej postawie praca jest postrzegana jako ciągłe, interesujące wyzwanie. (...) Proces doskonalenia nie ma końca."
"Koncepcja kaizen pozwala nam skupić się w sposób naturalny na tym, jak wykonujemy naszą pracę."


***********
Poniżej podaję kilka wyjaśnień pojęć użytych w książce, która zajmuje się przedstawieniem problemów i sposobów ich efektywnego rozwiązania, występujących w różnego rodzaju zakładach produkcyjnych. Są bardzo pomocne i ja również będę się nimi posługiwać w swoich postach.
Jeśli potraktujemy nasz dom jako zakład pracy, okaże się, że z treści tej książki nadspodziewanie wiele można przetransponować na grunt życia rodziny czy organizacji pracy własnej.


Najważniejsze pojęcia:

GEMBA     -  (miejsce pracy, miejsce działania, miejsce powstawania wartości dodanej) - dom to też miejsce, gdzie pracujemy i działamy, a nawet produkujemy (np. obiady, czyste pranie, porządek)

KAIZEN    -  pojęcie może być rozumiane jako ciągłe doskonalenie, idea kaizen może stać się sposobem na życie. Jest to metoda nieustannego poszukiwania i wdrażania ulepszeń, droga poprawy organizacji pracy, nie poprzez zakup np. nowych linii produkcyjnych, ale poprzez lepsze, innowacyjne wykorzystanie posiadanych zasobów.

MUDA      -  marnotrawstwo."Wszystkie działania, które nie dodają wartości, są traktowane jako muda." Eliminacja muda przynosi najbardziej efektywne korzyści. Marnotrawstwem jest np. ciągłe szukanie potrzebnych w danej chwili przedmiotów, nieprawidłowa kolejność wykonywania czynności, konieczność poprawienia błędu lub usunięcia braku, niepotrzebne oczekiwanie i wiele innych. O dziwo, najgorszym muda są ... nadmierne zapasy.

***********

Lektura tej książki stanowi dla mnie stałą inspirację do zmiany sposobu myślenia i postępowania, modyfikacji utartych metod działania, wdrażania nowych sposobów efektywnego wykonywania codziennych czynności; oszczędzania czasu, pieniędzy oraz wysiłku, to znaczy - ograniczenia do minimum tego wszystkiego, co muszę wykonywać, lecz robię niechętnie; ba, do okiełznania i polubienia rutynowych czynności, których nie można wyeliminować. Można je za to skrócić, skoordynować, poprawić, zmodyfikować tak, że dadzą się lubić.
Stąd posty oznaczone etykietą "Kaizen" pokazują jak można ulepszyć różnego rodzaju czynności życia codziennego.

Dostrzegam realizowanie tej koncepcji w asortymencie IKEA, stąd moje czynne zainteresowanie sprzętami oferowanymi przez tę firmę. Będę zatem omawiać różne produkty, które poznałam, wzięłam w posiadanie i przetestowałam.

Z pewnością to nie wszystko, co chciałam napisać na ten temat, dlatego zainteresowanych zachęcam do zaglądania co jakiś czas na  stronę "Kaizen" w moim blogu, gdyż będę ją uzupełniać o skondensowaną wiedzę teoretyczną, wyniesioną z wnikliwej lektury ww. pozycji. Posiadaną i przyswojoną wiedzę praktyczną będę przedstawiać w postach.
Życzę wielu inspiracji !

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jedną z najbardziej uderzających rzeczy w życiu codziennym, nad którą specjalnie się nie zastanawiamy, jest  muda (marnotrawstwo) w gemba (miejsce pracy, działania). Taiichi Ohno sklasyfikował je w siedmiu kategoriach w odniesieniu do zakładów produkcyjnych, które ja, po swojemu, przetransponuję na dom, jako miejsce pracy (gemba) :

1. Muda  nadprodukcji  - wykonanie czegoś (np. uszycie, ugotowanie, zrobienie przetworów) w nadmiernej ilości, na duży zapas, "a nuż będzie potrzebne". Prowadzi do zbędnych strat: daremnego wkładu czasu, pracy i środków, zużycia surowców, zanim będą potrzebne; wymaga dodatkowego miejsca na przechowywanie, zmusza do podejmowania czynności przeciwdziałających zmarnowaniu się wytworzonych dóbr. A te, stojąc w sprzeczności z pierwotnym celem, najczęściej doprowadzają do dezaktualizacji wytworzonych produktów, znudzenia, prób pozbycia się, zepsucia i w końcu wyrzucenia.

2.  Muda  zapasów -  zapasy są rezultatem nadprodukcji. Kiedy zapasy leżą na półkach i czekają na użycie, gdy zbiera się na nich kurz, zajmują miejsce, wymagają dodatkowego zabezpieczenia i pracy; z czasem ich jakość się pogarsza lub mogą zostać zniszczone - nie dostarczają więc wartości, przynoszą straty (żywność przeterminowana, odzież niemodna, pościel zbutwiała lub zszarzała). Niestety, często wydaje nam się, że spore zapasy zapewniają bezpieczeństwo. Kiedy nadwyżki są duże (np. pościeli), nie zajmujemy się jej stanem, nie usuwamy awarii (przyszycie  guzika, naprawa rozdartego szwu), szansa na kaizen jest stracona. Dopiero niższe poziomy zapasów pomagają nam zidentyfikować obszary, którymi należy się zająć, i zmuszają do rozwiązywania problemów na bieżąco - wtedy kaizen staje się codzienną obowiązkową czynnością (np. dbałość o stan dwóch - trzech kompletów pościeli na osobę, zamiast pięciu, z tego np. dwóch uszkodzonych i nieużywanych).  

3.  Muda  napraw / braków - "Braki przerywają produkcję i wymagają drogich poprawek. Często wadliwy produkt trzeba wyrzucić, a to wiąże się z dużym marnotrawstwem zasobów i wysiłku". W życiu codziennym, moim zdaniem, jest to: wykonanie czegoś wg błędnego, bądź błędnie zrozumianego przepisu / projektu, np. zaprawienie partii owoców z dodatkiem cukru w wielokrotnie większej ilości niż potrzeba; omyłkowe wykrojenie dwóch prawych stron przodu bluzki; błędne przeliczenie wagi / objętości składników na ulubiony piernik -> przygotowanie ciasta -> spostrzeżenie pomyłki -> strata czasu na próbę uratowania ciasta / wyrzucenie nieudanego ciasta; konieczność zawrócenia z odległego miejsca do domu, bo zapomniało się ważnych dokumentów. Wszystko to skutkuje zmarnowaniem czasu, wysiłku, zasobów, także finansowych, nie mówiąc o frustracji i generowaniu kolejnych strat (np. spóźnienie się, brak możliwości naprawienia szkody, utrata jakiejś szansy czy zmarnowanie okazji.      

4.  Muda  ruchu - "Jakiekolwiek ruchy ludzi niezwiązane bezpośrednio z dodawaniem wartości są jałowe". Np. jeśli podczas sprzątania mieszkania ciągle szukasz pomocnych akcesoriów, które znajdują się w różnych miejscach, w dodatku podczas ostatniego sprzątania nie odłożyłaś ich na swoje miejsce, lecz teraz nie wiesz gdzie obecnie są - przemierzasz spore odległości od jednego do drugiego pomieszczenia, chaotycznie szukasz w różnych miejscach często wielokrotnie ponawiając poszukiwania w tych samych miejscach. Tracisz mnóstwo czasu na chaotyczne przemieszczanie się, podczas gdy zadanie główne, pozostaje nieskończone.

5.  Muda  przetwarzania -  to nieudana synchronizacja procesów, bezproduktywne działanie maszyn i/lub ludzi; zaangażowanie w procesie wytwarzania w dużo większym stopniu niż jest to potrzebne. Np. rozłożyłaś się z szyciem, zszywasz coś z kilku części, ale nagle sytuacja się zmienia, musisz wszystko zostawić i zrobić miejsce na coś innego. Skupienie na pracy znika i kiedy znowu będziesz mogła się za nie zabrać, zmuszona zostaniesz do 
ponownego poświęcenia czasu na przypomnienie sobie co z czym zeszyć, mało tego - przerywając teraz akt tworzenia, musisz zabezpieczyć wszystkie części, żeby się nie pomyliły i nie zniszczyły, schować maszynę do szycia itd. Wszystkie te czynności są zbędne i wręcz szkodliwe w procesie wytwarzania np. bluzki. 

6.  Muda  oczekiwania - łatwo ją zauważyć i rozpoznać, bo występuje wtedy, gdy "ręce operatora są bezczynne" - z powodu braku części, niezbalansowania linii produkcyjnej, awarii maszyny lub oczekiwania na pojawienie się półproduktu podlegającego dalszej obróbce przez operatora. Czas, w którym nic się nie dzieje, niczym się nie zajmujemy, a jednocześnie nie możemy zająć się czymś innym, czujnie oczekując na "impuls" umożliwiający nam podjęcie działania, jest wielką i irytującą (przynajmniej dla mnie) stratą czasu. Np. autobus się spóźnia, tuż obok przystanku jest sklep, do którego chciałabyś zajrzeć, ale nie wchodzisz, bojąc się, że autobus znienacka przyjedzie i przegapisz go, a następny dopiero za godzinę... Pat, wrr!


7.  Muda  transportu -
"Transport jest niezbędną częścią operacji, ale przenoszenie materiałów nie dodaje żadnej wartości. Nawet więcej, podczas transportu dochodzi do uszkodzeń". "Muda transportu jest dobrze widoczną formą strat" w gemba. W firmach produkcyjnych są to wszelkiego rodzaju środki transportu: ciężarówki, wózki widłowe po przenośniki taśmowe. Ograniczenie muda transportu polega tam na przyłączeniu wszelkich procesów do głównej linii produkcyjnej i eliminacji transporterów, które generują  dodatkowo muda oczekiwania.

Domowym przykładem muda transportu jest konieczność udawania się do różnych miejsc w mieszkaniu w celu nakrycia stołu, gdyż obrusy i serwetki znajdują się w jednym pomieszczeniu, talerze w innym, a eleganckie sztućce są przechowywane w kasetce pod opakowaniem filiżanek na dnie szafy kuchennej. Albo podczas sprzątania - występuje konieczność przemieszczania się w poszukiwaniu środków czystości, ścierek, rękawic itp., podczas, gdy  sprawę rozwiązuje skompletowany "ekwipunek gosposi".

8. Muda zarządzania czasem - jest nadrzędną formą marnotrawstwa, ponieważ każda z ww. kategorii muda prowadzi do straty czasu. Wszystko, co nieukończone, nieprzekazane dalej, leży w miejscu (materiały, produkty, informacje czy dokumenty) nie dodaje wartości, staje się balastem, niepotrzebnym nadmiernym zapasem, wywołuje zastój. Tego typu muda jest najbardziej powszechne w sektorze usługowym (wg mnie prowadzenie domu to jego esencja), ale jego eliminacja jest najłatwiejszą formą ulepszania działań, w dodatku nie wymaga żadnych kosztów, a jedynie poprawy organizacji. "Wszystko, co trzeba zrobić, to iść do gemba, poobserwować, co się dzieje, rozpoznać muda i poczynić kroki, by usunąć marnotrawstwo". 

Czy wiesz, że podobno każdy człowiek codziennie traci przeciętnie 90 minut na odszukanie potrzebnych mu rzeczy? Jeśli ja tracę tylko 15, to inny statystyczny przypadek może tracić dwie godziny lub więcej. Codziennie.


Muda, mura, muri - te słowa często występują razem; w Japonii nazywa się je "trzy MU". Są one "wygodnymi narzędziami kontrolnymi, pozwalającymi zidentyfikować odchylenia od normy w gemba".
Mura - nieregularność, która występuje "kiedy płynna praca operatora, przepływ części i maszyn albo program pracy zostaną przerwane". Występuje m.in. wtedy, gdy jakieś zadanie jest wykonywane przez co najmniej dwie osoby. Jeśli jedna z nich opóźnia się z np. z punktualnym przyjściem na obiad, pora posiłku wydłuża się, a Ty tracisz czas na oczekiwanie oraz później niż zwykle sprzątasz po posiłku (i np. nie możesz obejrzeć początku ulubionego serialu :-). Albo gdy sprzątasz salon, ale nie masz pod ręką odpowiedniej ścierki do zbierania kurzu, idziesz po nią; niestety, nie ma jej tam, gdzie myślałaś. Szukasz jej coraz bardziej się irytując, a salon leży odłogiem. Popełniasz zarówno mura jak i muda. 
Muri - "nadmierne obciążenie zarówno pracowników, maszyn jak i procesów pracy (produkcyjnych)". Jeśli ktoś wykonuje zadanie, do którego nie został odpowiednio przygotowany i przeszkolony, to zachodzi duże prawdopodobieństwo, że wykona je: wolniej, z błędami i bardziej się zmęczy. Jeśli nie zareagujesz na dziwnie zachowującą się pralkę, którą wcześniej załadowałaś ponad miarę(!), może dojść do jej awarii. Tym samym, także muri prowadzi do muda.



W miarę możliwości czasowych będę kontynuować kolejne tematy. Proszę zaglądać
  


Zaznaczam, że pisząc o gemba kaizen w dużej mierze posługuję się słownictwem (często cytuję sformułowania, a czasem całe zdania) autora Masaaki Imai, lecz często nie stosuję oznaczeń cytatu, gdyż utrudniałoby to lekturę, za co z góry przepraszam, zarówno Autora, jak i ewentualnych oburzonych tym Czytelników. Moim celem nie jest podawanie się za guru w tej kwestii, lecz upowszechnienie idei gemba kaizen w życiu codziennym.

Masaaki Imai, gemba kaizen, muda, marnotrawstwo, zarządzanie zasobami, kaizen w życiu codziennym, kaizen w domu, niszkokosztowe rozwiazania, organizacja pracy, muda mura muri


6 komentarzy:

  1. Bardzo podoba mi się idea kaizen, stosowana w codziennym życiu. Czytałam kiedyś krótką książeczkę Roberta Maurera "Filozofa kaizen". Bardzo inspirująca. Twój blog również jest inspirujący, właśnie walczę z nadmiarem w swoim życiu, na różnych polach i takie rady są przydatne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy. Już dawno nie uaktualniałam tej strony, myślę, że jesienią, kiedy skończy się dla mnie sezon polowań fotograficznych, przysiądę nad kolejnymi tematami gemba kaizen. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz

      Usuń
  2. Poruszam się w tych tematach w codzienniej pracy. Nie tylko dlatego , że chcę ale głownie dlatego, że muszę.
    W firmach produkcyjnych ostatnimi czasy to bardzo popularna filozofia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to bardzo ciekawe jak w polskich firmach idea kaizen jest realizowana na różnych szczeblach zarządzania. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Muda zapasów... Narobiłam w ubiegłym roku przetworów (no taki mamy klimat, że przez 3 miesiące wszystko rośnie, a potem trzeba w słoiki lub w zamrażarkę, bo się zmarnuje), no i poopisywałam słoiki - miesiąc i ROK produkcji. Mój mąż się śmiał jak dzik w kartoflisku i nie wiedziałam, dlaczego. Teraz wiem. Zapisanie ROKU było zbędne, bo wszystko zjadłam do grudnia :-/

    Ale tak poza tym, to się wszystko zgadza. Cały bajer tkwi w wypracowaniu sobie umiejętności racjonalnej i uczciwej oceny własnych potrzeb. Potrzeb, a nie zachcianek i fanaberii. Odkąd zamieszkałam w lesie (4 lata temu) i odkąd zrobiłam się biedna (około 2 lata temu), całkowicie przewartościował mi się świat i poprzestawiały pozycje pt.: "chcę, muszę, potrzebuję". Nagle okazało się, że nie potrzebuję (a nawet nie muszę i nie chcę) telewizji, pachnących szamponów, balsamów, odżywek, lakierów, butów (teraz mam 1 parę roboczą, 1 wyjściową na każdą okazję, no i kalosze), nowej pościeli co 2 lata, fajnego kubka ze śmiesznym obrazkiem, nowej obroży dla psa (można uszyć z czegokolwiek), i całego wora rzeczy, które kiedys kupowałam, bo mogłam. Co najlepsze - gdybym dziś mogła, to i tak bym ich nie kupiła!

    Od tych kilku lat nie zdarzyło mi sie też wyrzucić żywności. Jeśli czegoś z różnych powodów nie wykorzystamy - są zwierzaki, jest kompostownik. Wszystko wraca do obiegu z pominięciem kosza na śmieci. Nowe ubrania? Czysta próżność i potem poszukiwanie miejsca w szafie (a mam tylko jedną szafkę na ubrania, bo nie dorobiliśmy się jeszcze mebli).

    Kurczę, ja tu znowu całą historię choroby wypisuję... W każdym razie brawa dla Autorki bloga, za propagowanie rozsądku i idei ZASTANOWIENIA się nad tym, co i jak robimy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawie opisane mudy. Do tej pory kojarzyłe to tylko z przemysłem.

    OdpowiedzUsuń