![]() |
| To gazetniki wykonane z gotowych kartoników z uchwytem, jakie można dostać w IKEA (do spakowania kieliszków czy talerzy) - to taka moja fantazja :-) |
niedziela, 7 października 2012
KARTONmania
Mówi się, że tymczasowe rozwiązania są najtrwalsze. W przypadku kartonów mogę to, z dużym zadowoleniem, potwierdzić. Tekturowy karton jest bardzo wdzięcznym i uniwersalnym pojemnikiem, skutecznym rozwiązaniem na przechowywanie różnego rodzaju rzeczy i drobnych przedmiotów. Poza tym, właściwie jest odpadem, można go zatem wyrzucić lub... wykorzystać do nowych celów. Prawie zawsze jestem za tym drugim rozwiązaniem. Od zawsze lubiłam pudełka - chyba kojarzą mi się z prezentami, które otrzymywałam w dzieciństwie: lalkami, klockami czy układankami. Do dziś pozostał we mnie ślad uczucia tego radosnego zaciekawienia, gdy podnoszę wieko, by zajrzeć do środka. Pudełko to taki maleńki zamknięty świat, w którym można schować osobno każdy swój skarb. Dziś kartonowe pudła i pudełka pomagają mi utrzymać w ryzach stan różnych zasobów: nici, dodatki krawieckie, bieliznę, rzeczy posezonowe, drobne zapasy środków czystości czy rzeczy do prasowania. Ale o wiele przyjemniej jest korzystać z estetycznego przedmiotu, zwłaszcza, gdy w prosty sposób można go upiększyć samemu.
piątek, 5 października 2012
WesTCHNIENIA jesieni - część I
Pierwsze westchnienia jesieni poczułam już pod koniec sierpnia. Poszukując kwitnących roślin zauważyłam, że jest ich wyraźnie mniej. Te, które przekwitły wykształciły nasiona i uschły, często w dziwacznych pozach. Wtedy uświadomiłam sobie, że pomimo bardzo pogodnego i ciepłego dnia, niepostrzeżenie skrada się jesień. Zmarkotniałam przekonana, że wraz z odejściem lata, jego bogactwem kolorów i przebogatych form życia, fotografowanie trzeba będzie odłożyć do następnej wiosny. Ale jedno spojrzenie na podgląd kadru, napełniło mnie nową nadzieją i inspiracją!
Przedstawiam kilka zdjęć, których efektów wcale się nie spodziewałam wyruszając z aparatem na swoje poszukiwania. Zdjęcia w trybie super makro robię dopiero od połowy sierpnia i jestem tym zachwycona. Każda roślina jest dla mnie wyzwaniem, zachęca do pochylenia nad nią i poświęcenia jej szczególnej uwagi. Niemal każda wabi mnie swoją niepowtarzalną formą, eteryczną urodą, której dotąd, w zwykłej skali, nie dostrzegałam. To dzięki (skromnym, ale jednak!) możliwościom mojego aparatu, otrzymałam dar "widzenia". Moje umiejętności są nadal niewielkie, ale oboje poznajemy się coraz lepiej i staramy się dać z siebie wszystko.
środa, 3 października 2012
Moja BANKowa skarbonka
Należę do osób, które z zasady nie żyją na krechę - nie biorę pożyczek, kredytów, chwilówek. Być zadłużonym to dla mnie forma niewolnictwa - bardzo niekomfortowe uczucie.
Skoro tak, nie pozostaje mi nic innego jak zostać rentierką i czerpać środki finansowe z odsetek (życzę każdemu, a przede wszystkim sobie) lub... oszczędzać na ekstra wydatki.
Jak tego dokonać, gdy nie bardzo jest na czym oszczędzać? Dziś podzielę się własnymi doświadczeniami, może komuś to się przyda.
Gdzieś wyczytałam (i zgadzam się z tym), że jeśli czegoś bardzo się potrzebuje, chce kupić, to nawet ze skromnego budżetu da się wygospodarować potrzebne środki. Luksusowy jacht odpuszczam, ale np. książka, bilet do kina, lepszy aparat fotograficzny(!!!), czy choćby kilkudniowy wyjazd na wakacje, to już całkiem realne cele.
Pradawną formą ciułania jest skarbonka, ale jej wadą jest to, że do "dnia sądnego" nie wiadomo, ile jest warta. Przysłowiowa skarpeta jest trochę lepsza, bo zawsze można przeliczyć zawartość, jednak zbyt łatwy dostęp do zawartości grozi przedwczesnym opróżnieniem w zupełnie innym celu niż zaplanowany. Nie są to skuteczne, ani wygodne metody oszczędzania.
No i kwestia kwot przeznaczonych do odłożenia - z grosików znalezionych "na szczęście", czy wydanych jako reszta w sklepie, majątku na pewno nie zbijemy; z drugiej strony, decyzja o odkładaniu kilku, kilkunastu złotych może bardzo boleć. O bólu i innych przykrych rzeczach wolimy zapomnieć i... Zapominamy o oszczędzaniu. Wadą wszystkich ww. metod jest ich nieskuteczność, niewygoda oraz ciężar (bilonu).
Moim sposobem znakomicie usprawniającym oszczędzanie jest
Skoro tak, nie pozostaje mi nic innego jak zostać rentierką i czerpać środki finansowe z odsetek (życzę każdemu, a przede wszystkim sobie) lub... oszczędzać na ekstra wydatki.
Jak tego dokonać, gdy nie bardzo jest na czym oszczędzać? Dziś podzielę się własnymi doświadczeniami, może komuś to się przyda.
Gdzieś wyczytałam (i zgadzam się z tym), że jeśli czegoś bardzo się potrzebuje, chce kupić, to nawet ze skromnego budżetu da się wygospodarować potrzebne środki. Luksusowy jacht odpuszczam, ale np. książka, bilet do kina, lepszy aparat fotograficzny(!!!), czy choćby kilkudniowy wyjazd na wakacje, to już całkiem realne cele.
![]() |
| Moja BANKowa skarbonka wygląda inaczej, ale jest praktyczniejsza od tradycyjnej "świnki" |
Pradawną formą ciułania jest skarbonka, ale jej wadą jest to, że do "dnia sądnego" nie wiadomo, ile jest warta. Przysłowiowa skarpeta jest trochę lepsza, bo zawsze można przeliczyć zawartość, jednak zbyt łatwy dostęp do zawartości grozi przedwczesnym opróżnieniem w zupełnie innym celu niż zaplanowany. Nie są to skuteczne, ani wygodne metody oszczędzania.
No i kwestia kwot przeznaczonych do odłożenia - z grosików znalezionych "na szczęście", czy wydanych jako reszta w sklepie, majątku na pewno nie zbijemy; z drugiej strony, decyzja o odkładaniu kilku, kilkunastu złotych może bardzo boleć. O bólu i innych przykrych rzeczach wolimy zapomnieć i... Zapominamy o oszczędzaniu. Wadą wszystkich ww. metod jest ich nieskuteczność, niewygoda oraz ciężar (bilonu).
Moim sposobem znakomicie usprawniającym oszczędzanie jest
poniedziałek, 1 października 2012
Sprytne poduszki
Gdzie trzymać czapki, szale i rękawiczki? Latem to nie problem - uprane lub wywietrzone można zapakować do jakiegoś pudełka czy worka i zapomnieć o nich. Zimą natomiast ich obecność, najlepiej blisko drzwi wejściowych, jest nieoceniona. Mnie dość często zdarza się, w ostatniej chwili przed wyjściem z domu, zmienić zdanie i założyć inny szal, wziąć lub odłożyć rękawiczki, zamiast opaski założyć jednak czapkę... Wtedy bez żadnego stresu (rany, gdzie jest ten szal?!), wybieram to na co akurat się zdecydowałam i ... wychodzę. Nie przetrząsam półki nad wieszakiem, torby, szaf czy całego mieszkania w poszukiwaniu zaginionej rzeczy, bo ... wszystko mam pod ręką.
Przedstawiam moje poduszki, które zdobią ławkę w przedpokoju. Ich głównym zadaniem jest przechowywanie szali i czapek, tak by zawsze były gotowe do użycia.
Przedstawiam moje poduszki, które zdobią ławkę w przedpokoju. Ich głównym zadaniem jest przechowywanie szali i czapek, tak by zawsze były gotowe do użycia.
![]() |
| Sprytne poduszki tak naprawdę są kieszeniami, do których zmieści się sporo płasko złożonych szali i czapek. |
sobota, 29 września 2012
Naleśniki na(d)leśnika z Naleśnikowa
O naleśniku można poczytać nawet w Wikipedii, ale i bez tego wiadomo, że naleśnik to "danie mączne smażone na patelni". Posiadając zdolność czytania ze zrozumieniem, można od razu wysnuć bardzo ważne wnioski dotyczące przyrządzenia dania: potrzebna będzie patelnia, mąka i tłuszcz (najlepiej olej), aby czynność smażenia doszła do skutku. Sama mąka ciasta nie czyni, wysuwamy więc śmiałą tezę, że trzeba dodać coś jeszcze, choćby wodę, która ją zwiąże. I słusznie, tyle, że w ten sposób zmierzamy do tortilli meksykańskiej ("rodzaj płaskiego, okrągłego placka z mąki kukurydzianej lub pszennej, stosowanego jako pieczywo i baza do innych potraw" - Wikipedia). Ww. składniki (mąka, gorąca woda, olej) plus sól dadzą nam ciasto na tortillę, tyle, że należy je ... rozwałkować przed smażeniem jak ciasto na pierogi. Naprawdę, chcę dziś podać przepis na przygotowanie naleśników, ale rzucę jeszcze ostatnią dygresję - pizza. Jest to "płaski placek z wytrawnego ciasta drożdżowego (...), pieczony w bardzo mocno nagrzanym piecu".
Mamy więc trzy rodzaje ciast, pochodzących z różnych stron świata, które po usmażeniu, bądź upieczeniu są smacznymi i uniwersalnymi nośnikami różnych smakowitych dodatków przyjemnie napełniających żołądek. Ich wspólną cechą jest to, że składają się z najprostszych, dostępnych składników i całkiem łatwo się je przygotowuje. Sądzę, że zanim te potrawy trafiły do fast foodów, barów i restauracji, przez setki lat były przyrządzane przez zwykłych, często biednych ludzi.
Naleśniki posiadają tę przewagę nad pozostałymi "nośnikami", że można je jeść zarówno na słono, jak i na słodko, dlatego dziś będzie o nich.
czwartek, 27 września 2012
PRZEMYŚLane zakupy
![]() |
| ...Krokodyla daj mi, luby! ( Tydzień później ) |
Łatwo jest wydać pieniądze, nawet te ciężko zarobione. Trudniej jest odpowiednio je spożytkować, czyli kupić to, czego się naprawdę potrzebuje lub pragnie. Przedmioty, którymi się otaczam, kupuję raczej z rozwagą niż pod wpływem impulsu (chyba, że trafi się nagle zmaterializowana wizja pt. "To jest właśnie TO!!!"). Nie idę na łatwiznę w stylu „pierwsze lepsze i z głowy”. Najpierw rozważam czy i jak dany przedmiot będzie mi służył, czy aby szybko się nie znudzi, nie zacznie drażnić? Staram się uporać z efektem zaskoczenia, oprzeć reklamie przedstawiającej jedynie zalety, na zimno ocenić jego wartość, ocenić czy „pasujemy” do siebie. Staram się kupować rzeczy dobre gatunkowo, to daje gwarancję zadowolenia z dobrego funkcjonowania przez wiele lat.
wtorek, 25 września 2012
Moja letnia posiadłość
![]() |
| Jakaś mucha spała ukryta wśród koszyczków, nie miałam jej jak podejść. Za to krwawnik pięknie się zaprezentował |
Nie mam ciągot do ziemi w sensie: kopania, siania, przesadzania, pielenia, podlewania, podcinania, pielęgnowania, doglądania, zbierania plonów oraz przetwarzania płodów rolnych. Z premedytacją nigdy w życiu nie posiadłam działki tzw. rekreacyjnej. Zatem obce jest mi mi weekendowe mordowanie się z chwastami, pucowanie i remontowanie altanki, pilnowanie i zabezpieczanie dobytku oraz bezwzględny przymus odpoczywania (pańszczyzny) w ściśle określonym i jedynie słusznym miejscu na aktualnej planecie.
Pod tym względem jestem niebieskim ptakiem - nie sieję, nie orzę, a... zbieram - grzyby i jabłka z bezpańskiej jabłonki. Wtedy gdy mam na to czas i ochotę, dlatego klęski urodzaju mam dość dobrze zaplanowane. Ale naturę i ziemię jako taką lubię, wręcz łaknę obcowania, byle kontakt nie był zanadto dosłowny, o czym wspomniałam na wstępie. Uwielbiam jeździć na pikniki i grilla (na końcu lista pt. "Na grilla") , a przy okazji kontemplować wszechświat, oddychać leśnym powietrzem i chłonąć zmysłami wszystko co się da, wręcz przywiązywać szczególną wagę do każdego przejawu życia:
niedziela, 23 września 2012
Leniwe dla leniwego leniwca
![]() |
| Leniwe dla leniwego leniwca |
Hm, zgodnie ze starym opolskim przysłowiem "dla kogo kogo dla tego kogo".
Leniwiec to pojedynczy osobnik wykazujący się apetytem na pierogi leniwe, których... nie chce mu się robić. Asekuracyjnie obawia się, być może zniechęcony przykrym doświadczeniem z przeszłości, że ciasto wciąż będzie się kleić, niezależnie od tego ile dodałby mąki, i że jeśli nawet nie opadnie z resztek sił i dokończy dzieła, to wyjdą mu jakieś twarde kluchy, co najwyżej o nucie serowej... Może to być także (lub dodatkowo) osobnik (płci dowolnej), który właśnie zsunął się z drzewa i nie zdążył wyczyścić pazurów (a akurat ma awersję do spożywania onych pierogów z dodatkami niewiadomego pochodzenia). Może to być też leniwiec w tipsach, bynajmniej niewykazujący zainteresowania grzebaniem się w cieście. Albo - w zawalonej stertą brudnych naczyń kuchni, nie jest w stanie znaleźć pół metra kwadratowego wolnego blatu, a głód - coraz mniej leniwie doskwiera.
piątek, 21 września 2012
Jak wynalazłam lejek
![]() |
| Jak wynalazłam lejek |
Pewnego dnia potrzebowałam maleńkiej doniczki do posadzenia kwiatka, odcięłam więc dolną część półlitrowej butelki PET. Zrobiłam dziurki, nasypałam ziemi i tymczasowa doniczka dla małej sadzonki fiołka była gotowa. Już miałam wyrzucić resztę, ale górna część butelki skojarzyła mi się z kształtem lejka. Odcięłam więc i górną część (jak wykorzystywać odpady to na maksa :-D ). Małe odkrycie okazało się dla mnie "epokowe" - koniec problemu z nalewaniem wody do czajnika! Koniec wielokrotnego sięgania po lejek, koniec marnowania wody puszczanej dużym strumieniem!
![]() | |
| Idealny lejek do napełniania czajnika - ponad dwukrotnie krótszy od tradycyjnego lejka. No i ten kształt! To w nim tkwi tajemnica ! |
środa, 19 września 2012
Era Świętych Śmieci
Oto mój autorski zestaw do segregowania surowców wtórnych - tani i praktyczny. Zajmuje niewiele miejsca (wisi na ścianie za drzwiami kuchni). Kupiłam dwie szyny Bygel o szer. 55 cm (5 zł sztuka, IKEA), dwa komplety haczyków plastikowych (op. 6 szt. po 4 zł, IKEA) oraz na wszelki wypadek - jedno opakowanie haków stalowych (10 szt. za 3 zł, jw.) na cięższe torby. Jakiś czas temu dostałam kilka metrów materiału (pewnie zasłonowego), na który długo nie miałam pomysłu. Na torby do segregacji odpadów nadał się wyśmienicie.
Przypuszczam, że segregowanie śmieci to dziś równie wielki biznes jak ich wywożenie, składowanie czy utylizowanie.
Przypuszczam, że segregowanie śmieci to dziś równie wielki biznes jak ich wywożenie, składowanie czy utylizowanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










