poniedziałek, 10 grudnia 2012
Zatrzymać ciepełko
sobota, 8 grudnia 2012
ZUPEŁNIE wystarczy na Święta
Zbliża się Boże Narodzenie i niejedna pani domu na dobre rozpoczęła kulinarne przygotowania do świąt, a przynajmniej powoli odczuwa podwyższony poziom adrenaliny typu "jak ja to ogarnę?!!". Dziś podzielę się moją listą pt. "Na Święta Bożego Narodzenia ZUPEŁNIE wystarczy", zwłaszcza z tymi, którzy jeszcze nie mają doświadczenia lub nie wpadli na to, by zrobić sobie notatki z poświątecznych oględzin lodówki i, choćby na tej podstawie, zaplanować tegoroczne zakupy i menu. Jak zwykle zaznaczam, że daleka jestem od sugerowania CO podać, zachęcam jedynie by robić to z głową (bez dodatkowych określeń typu: mokra, gorąca lub wręcz... bez głowy). Ponieważ nie mam czasu na gdybanie, ograniczę się do swoich doświadczeń, co być może, pobudzi jakieś zakamarki Twojej pamięci i pozwoli w miarę sprawnie stworzyć podwaliny pod własną listę zakupów i dań, a zwłaszcza ich wielkości i związanych z tym kosztów.
Najpierw trzeba zdać sobie sprawę z tego, że Boże Narodzenie składa się z Wigilii oraz dwóch dni świąt. I zaraz potem się kończą, więc nie ma sensu wariować.
czwartek, 6 grudnia 2012
Niebajka o dzieciach
Z wielu bajek, które czytałam dzieciom, o, dziwo, najbardziej utkwiła mi w pamięci opowieść o wiewiórkach. Kiedy przez całe lato i jesień wszystkie zajmowały się robieniem zapasów, jedna z nich wylegiwała się na gałęzi drzewa przyglądając wszystkiemu dookoła. Czas mijał, a ona nie zgromadziła niczego. Pozostałe, pracowite wiewiórki były tym postępowaniem raczej zniesmaczone, ale zajęte swoimi sprawami (przygotowaniami do zimy), niespecjalnie zwracały uwagę na tę jedną, leniwą. No, pomyślałam, nieróbstwo zostanie przykładnie ukarane, a leniwa (zła) wiewiórka gorzko pożałuje, że nie zgromadziła zapasów. Ciekawe jak wybrnie z tej sytuacji zimą, jak odpokutuje nieróbstwo i czy pozostałe wiewiórki ją wspomogą - zastanawiałam się czytając na głos - no bo przecież bajki dla dzieci powinny dobrze się kończyć, prawda?
Jednak opowieść o leniwej wiewiórce potoczyła się w zupełnie niespodziewanym kierunku.
wtorek, 4 grudnia 2012
Rybka wspaniała w 5 minut
Dziś zapewne narażę się zwolennikom wyłącznie tradycyjnego gotowania, gdyż zamierzam wznieść pean na temat ryby przyrządzonej w mikrofalówce. W kwestii przydatności (szkodliwości? A co nie jest szkodliwe, hę?) tego urządzenia wyjaśniam, że jestem jego zdecydowaną zwolenniczką i podejście, że tylko: a) surowe, b) gotowane na parze, bądź naturalnie smażone jest zdrowe - owszem, potwierdzam (do pewnego stopnia), lecz przy swoim obstaję.
Tutaj czas na rys historyczny, który objaśni skąd wziął się mój entuzjazm do tego praktycznego urządzenia.
Scenka 1. : Głodne pacholęta czekają na posiłek - jedno chce kakao, drugie ciepłą zupę mleczną (mleko na talerzu, do którego samodzielnie wsypie sobie "paszę", czyli swoje ulubione kulki, poduszeczki lub kółeczka miodowe itp. Ww. dodatki charakterystycznie chrupią w paszczy latorośli, więc zostały ochrzczone paszą, a półka, gdzie składowane są kartony z mlekiem - oborą). Rodzicielka (ja) codziennie sterczy nad garnuszkiem mleka i owszem, miesza i pilnuje, żeby się nie przypaliło, a przede wszystkim nie wykipiało, lecz czynność ta niestety, ciągle ją przerasta - akurat w kluczowym momencie ma oczy z tyłu głowy (znudzone pacholęta umilają sobie czas okładając się nawzajem). Tradycyjny smrodek mleka, które uciekło, codzienne mycie pieca i powtórne podgrzewanie mleka (bo już nie starczyło dla drugiego), irytacja i warunkowa awersja do podgrzewania mleka (presja czasu, kożuch - ble, smród, głód, szorowanie przypalonego garnka i pieca, zanikające poczucie własnej wartości - dzień w dzień to samo) coraz bardziej skłania ofiarę tego terroru, by tu zaszła zmiana.
Scenka 2: Obiad dawno przygotowany, lecz nie spożyty jeszcze do końca (Kochanie jeszcze nie wrócił z pracy), więc wszystko stoi w osobnych garach na piecu gotowe do podgrzania (a każde odgrzewanie zwykle wymaga dodania tłuszczu lub chociaż wody i gwarantuje mimowolne wytworzenie porcji węgla spożywczego, wróżącego onemuż przedwczesny zgon z tytułu rakotwórczych właściwości przypalenizny). Kochanie w końcu wraca z pracy, więc Wierna Służka ochoczo bieży do garów (mus to mus!). Już najedzony(!) pan domu dziwi się co robiłam przez cały dzień, że w kuchni stale taki nieład... Nadal Wierna Służka rozładowuje frustrację szorując zaschnięte i przypalone gary, jakby nie miała nic ciekawszego do roboty. Ale i to wychodzi jej na dobre, gdyż pewnego dnia dojrzewa w niej myśl, by sprawie łeb ukręcić i wymyśla jak.
niedziela, 2 grudnia 2012
Praktyczny ekwipunek gosposi
Podstawowe zasady sprzątania są cztery:
- Trzeba wiedzieć czym sprzątać, mieć odpowiedni sprzęt i środki czystości
- Trzeba wiedzieć jak sprzątać, by zrobić to porządnie, ale sprawnie i szybko
- Trzeba wiedzieć kiedy sprzątać: jak często i w jakiej kolejności
- Trzeba wiedzieć, że samo się nie zrobi, ale porządek jest możliwy i zabrać się do roboty (systematyczność wysoce wskazana)
Niezbędne WYPOSAŻENIE w sprzęt DO SPRZĄTANIA:
- ściereczki z mikrowłóknami 2 szt. w różnych kolorach (osobno łazienka i pokoje) do mycia wyłącznie wodą
- ścierka z mikrofibry szt. 1 do odkurzania na sucho (np. Vileda, ta pomarańczowa)
- mop klasyczny np. z mikrofibry szt. 1 do mycia podłóg ceramicznych
- mop płaski do mycia podłóg (parkiet, panele)
- duże wiadro do mopa z porządnym wyciskaczem
- mniejsze wiaderko plastikowe (5 l) do mycia (okna, kurze, kafelki itp.)
- miotła, zmiotka i szufelka
- odkurzacz z końcówkami do odkurzania parkietu, tapicerki, dywanów, ssawką szczelinową oraz szczotka-trzpiotka
- szczotka do mycia klozetu
- szczotka z długim trzonkiem do szorowania umywalki, brodzika, druga do zlewozmywaka, czyli 2 szt.
- szczotka z długim trzonkiem do zmywania naczyń
- spryskiwacz, butelki z atomizerem na środki czystości
- wiadro na śmieci w kuchni i nieduże pojemniki na odpadki: w łazience (te patyczki i waciki!!) i ew. w WC czy pokoju do pracy
piątek, 30 listopada 2012
Ciasta TRANSFORMERS
![]() |
| Ciasto ekspresowe transformers - wg jednego przepisu, w zależności od zastosowanych dodatków do ciasta bazy będzie miało inny smak |
Pisałam już o zaletach ograniczenia do sensownych rozmiarów swojej puli przepisów (nie tylko na ciasta, ale i dania obiadowe), ponieważ doszłam do wniosku, że ani nie mam ochoty ciągle próbować nowego, ani włożony w to czas i wysiłek nie gwarantuje sukcesu (w końcu wszystko sprowadza się do napełnienia żołądków domowników, którzy jakoś bardziej konserwatywnie niżbym sobie tego życzyła, podchodzą do tych spraw - najczęściej wolą znane od lat i lubiane smaki w domu, a otwierają się na nowości i eksperymentują poza nim). W tym świetle warto dostrzec pozytywny aspekt rutyny.
Pisałam również o tym, że (po wypracowaniu sobie własnej puli przepisów) warto doskonalić ich realizację i swoje umiejętności w coraz sprawniejszym (łatwiejszym i szybszym) działaniu.
Dziś zajmę się pewnym ciastem, bardzo łatwym do wykonania; praktycznie nie istnieje opcja żeby nie wyszło (o ile doda się wszystkie składniki, oczywista). Można je zrobić dwiema lewymi rękami, nie potrzeba nawet miksera, bo łatwo je rozmieszać łyżką, wylać na tortownicę (wyłożyć tylko dno), upiec i cześć.
środa, 28 listopada 2012
Pranie z głową
W obecnych czasach pralki automatyczne upowszechniły się u nas tak bardzo, że właściwie nie mówi się o innego rodzaju sposobie prania. Nie zamierzam więc omawiać niczego innego oprócz prania w automacie. Jak się jednak okazuje, i na ten temat sporo można powiedzieć, a wielu rzeczy nie wiedzieć, sądzę więc, że warto go "ogarnąć". Chciałabym uporządkować tzw. wiedzę ogólną zaczerpniętą z różnych poradników drukowanych jak i internetowych oraz podzielić się własnymi doświadczeniami.
Co prać?
Wiadomo - wszelkiego rodzaju bluzki, sweterki i swetry, spodnie, bieliznę, piżamy, szlafroki, pościele, pokrowce, kurtki, firanki, zasłony, koce, maskotki, ręczniki, dywaniki łazienkowe, ścierki kuchenne, ale też i te wykorzystywane do sprzątania, wkłady mopa itd. (na pewno czegoś nie wymieniłam, tyle tego można prać).
Czego nie prać?
Tego, co wolno prać tylko chemicznie (oznaczone literą A lub P w kółku). Czasem wynika to z tego, że jakiś materiał nie nadaje się do prania, bo w kontakcie z wodą farbuje i zmienia (traci) kolor, a czasem z powodu silnego kurczenia się np. podszewki w żakiecie czy spódnicy (a nawet zasłonach), podczas gdy z materiałem wierzchnim nic by się nie stało. Albo z powodu skłonności tkaniny do nieodwracalnego zgniecenia, zmechacenia itp. niepożądanych następstw. Nie radzę też prać w pralce krawatów i paru innych delikatnych rzeczy, które lepiej oddać do czyszczenia, ew. szybko uprać ręcznie.
W jakiej temperaturze prać?
Są użytkownicy bliscy niemal gotowania każdego prania (bo drobnoustroje, brud), mnie natomiast przekonuje ekologiczne podejście - pranie w jak najniższej temperaturze przy jak najmniejszym zużyciu środków piorących. Od razu mówię, nie jestem skłonna do skrajności - w orzechy do prania itp. nie pójdę (słyszałam, że pranie białe wygląda nieciekawie, a w dodatku za pięknie nie pachnie, no i metoda nieco kłopotliwą mi się wydaje, więc po prostu nie chce mi się w to wchodzić, tym bardziej, że nie jest to taka tania, ani ogólnodostępna opcja). Dlaczego piorę tak jak piorę?
poniedziałek, 26 listopada 2012
Różowe przebudzenia
![]() |
| Różowe przebudzenia. Bugenwilla |
Stanęła na wschodnim oknie, w pokoju mej latorośli i niejako pod jej pieczą. Przez wiele miesięcy niespecjalnie się zmieniała, owszem trochę rosła, przybywało jej liści na coraz dłuższej łodydze, ale nadal zadowalała się swoją drabinką. Z czasem okrzepła, jakby wydoroślała, wzmocnia się i ... już nie potrzebowała drabinki.
![]() |
| Różowe przebudzenia. Bugenwilla |
sobota, 24 listopada 2012
Ciasto całoroczne z owocami
![]() |
| Całoroczne ciasto z owocami (tu z ananasem) |
O ile chcesz jak najszybciej upiec dziś ciasto wg "mojego" przepisu, to zanim zagłębisz się w lekturze, zacznij od pierwszej czynności jaką jest rozpuszczenie kostki (250 g) margaryny na małym ogniu. Ja robię to w płytkim rondelku, z którego potem łatwo jest zlać tłuszcz do ciasta.
No i jeszcze blachę przygotuj, tą dużą (moja ma wymiary 23 x 37,5 cm, co daje powierzchnię ok. 90 cm kw.)! Blacha musi być:
- wysmarowana tłuszczem i posypana bułką tartą / otrębami lub
- wyłożona folią aluminiową / papierem do pieczenia (jak za wąski, to może nie starczyć na wyłożenie boków i ciasto się przeleje!).
OK, to teraz pójdzie szybko. Żeby czegoś nie przeoczyć, podam najpierw wszystkie potrzebne sprzęty i składniki, a później krok po kroku, powiem co i jak zrobić.
Sprzęty potrzebne do przygotowania ciasta:
- mikser z końcówkami do ubijania piany + miska (ja mam robota o mocy 1000 Wat) do ubicia białek z cukrem i żółtek
- filiżanka lub miseczka, która pomieści 4 żółtka
- blacha duża przygotowana do pieczenia
- nieduży rondelek do roztopienia tłuszczu
- średniej wielkości sitko do przesiania mąki (zawsze przesiewam mąkę!)
- duża wygodna łyżka do zmieszania składników
- łopatka plastikowa do ciasta (pomocna przy wygarnianiu ciasta z miski na blachę i rozprowadzania, pozwala dokładnie i cicho oczyścić ścianki z resztek)
- wysoki garnuszek do ubicia piany z cukrem
czwartek, 22 listopada 2012
Wywietrzyć sofę
Aj, wiele się naczytałam w artykułach i komentarzach mniej lub bardziej zjadliwych, a poświęconych niejakiej IKEA i jakości jej sprzętów wypoczynkowych. Śpieszę zatem z kagankiem, by tę czeluść ignorancji rozświetlić, gdyż wnerwia mnie wielce, NIE TO, że każdy inny gust posiada (niech ma!), lecz szastanie na lewo i prawo zasłyszanymi i wyświechtanymi do bólu bzdetami, na które się zgodzić bezgłośnie nie mogę.
Tu napomknę, że IKEA to skrót, którego się nie odmienia, lecz zwrot np. "jadę do IKEI" w potocznej wypowiedzi przełknę, lecz zdzierżyć nie zdołam wszelkich odmian tej nazwy w prze-mądrych i ponoć fachowych artykułach napisanych przez dziennikarzy. Czy publikowanie w internecie zwalnia tychże ze stosowania zasad poprawnej pisowni i ortografii ?)
Posiadam trzy sofy IKEA i są to: sofa Klobo (350 zł) nierozkładana, dwuosobowa sofa Karlstad (od 1000 do 1800 zł, w zależności od obicia) nierozkładana oraz Manstad (1500 - 1600 zł) rozkładany narożnik z pojemnikiem na pościel. Na oku i liście zakupów mam też rozkładaną trzyosobową sofę Beddinge, której ceny chwilowo nie wymienię, aczkolwiek uczynię to później. Z drugiej, lecz zaufanej ręki posiadam wyrobioną opinię w kwestii serii kanap i foteli Ektorp, więc też o nich wspomnę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







