poniedziałek, 28 stycznia 2013

Kurz nasz codzienny

   
Rogaś z rodziny Roztoczy   :-) 

Chyba nikt nie lubi kurzu. Drażni płuca, źle wygląda (i świadczy o "posiadaczu"!), zanieczyszcza powietrze, a osiada dosłownie wszędzie, nawet na pionowych płaszczyznach. Kurz domowy towarzyszy nam od pradziejów, od kiedy to ludzie zamieszkali w czterech ścianach. Człowiek udomowił psa, kota, konia, drób i wiele innych zwierząt, które mu "służą", a przynajmniej towarzyszą. Kurz, a właściwie roztocza, które się w nim znajdują, "udomowił" się przy człowieku. Każdy ma swój własny, można powiedzieć - osobisty kurz, każde pomieszczenie, a nawet przestrzeń charakteryzuje inny skład tego, co nazywamy kurzem.


To jest kurz zmieciony z 13 m kw. parkietu.  Tak wygląda 1 g  kurzu domowego

Ten na otwartym powietrzu jest nieszkodliwy, np. kurz unoszący się nad polem uprawnym nie zagraża zdrowiu, ale mikropył uwalniany do atmosfery podczas procesów spalania jest wysoce toksyczny i niebezpieczny (smog). Z drugiej strony efekt lazurowego nieba i płomiennych zórz zawdzięczamy właśnie zawartości kurzu w powietrzu. Bardzo drobne pyłki odbijają niebieskie pasma światła słonecznego, a przepuszczają czerwone i żółte.
Ale wracam do domu i jego "mieszkańców". W skład kurzu domowego wchodzą pyłki kwiatów, drobiny martwych owadów, ich odchody, drobiny ludzkiego naskórka, włosy, resztki jedzenia, kłaczki i organiczne włókna z ubrań, pościeli i innych tkanin, ziemia, sadza, pył powstały podczas palenia papierosów i gotowania, ołów, arsen, a nawet DDT (środek owadobójczy), przetrwalniki grzybów pleśniowych, drożdże, bakterie oraz żerujące w tym wszystkim roztocza. Na jednym metrze kwadratowym powierzchni mieszkania może żyć od stu (sztuk) do aż 10 tysięcy roztoczy. W 1 g kurzu z łóżka można znaleźć trzy tysiące roztoczy. Jeden gram naskórka człowieka wystarczy, by wyżywić 100.000 roztoczy. Swoją drogą, ciekawe ile naskórka, tak na wagę, człowiek "zrzuca" dziennie?

Te małe pajęczaki (mierzą 0,1-0,5 mm) mają tak szybką przemianę materii (odżywiają się głównie martwym naskórkiem), że paskudzą od 4 do nawet 20 razy dziennie! No i do tego jeszcze się ślinią, a właśnie ich odchody i ślina są najczęstszym alergenem powodującym alergię "kurzową". Miesięcznie waga odchodów roztoczy może być 50 razy większa niż masa ich ciała. Są one przy tym tak małe (10-24μm w porównaniu np. do 100μm grubości włosa), że każdy podmuch czy poruszenie wznosi ich chmurę. Enzym (białko), którego roztocza używają do trawienia skóry, jest jednym z najsilniejszych alergenów – czynników wywołujących katar sienny, skazę czy astmę.
Roztocza żyją w optymalnych warunkach do 3 miesięcy. Każda "roztoczka" co 3 tygodnie produkuje 25-30 nowych osobników (doczytałam, że pajęczaki też dobierają się w pary  :-) ). Tak czy owak, przy takiej rozrodczości, po praniu czy czyszczeniu, ich liczba wraca do stanu poprzedniego już po 1-2 tygodniach. Najchętniej żyją i rozmnażają się w temperaturach od 22°C do 28°C i przy wilgotności 70-80%. Z nieznanych powodów, praktycznie nie ma roztoczy na wysokościach powyżej 1000 m, dlatego alergicy powinni spędzać urlop w górach.
W niniejszym poście prezentuję zdjęcia kurzu aktualnie występującego w moim domu. Zdjęcie pierwsze przedstawia to co zmiotłam z ok. 13 m kw. powierzchni parkietu w pokoju. Około 40 godzin wcześniej cały pokój został umyty na mokro (mopem płaskim) po likwidacji choinki, łącznie z zakamarkami pod sofą i kątami pokoju. "Urobek" na zdjęciach pochodzi wyłacznie z podłogi dostępnej dla miotły. Pofatygowałam się zważyć toto na elektronicznej wadze kuchennej. Wyszło 1 gram (raczej mniej niż więcej). Podejrzewam, że drugi gram uzbierałby się na meblach, regałach, sofie, pościeli, książkach, sprzęcie RTV itd.


Kurz zmieciony z ok. 13 m kw. parkietu wolnego od mebli. Tyle uzbierało się po 24 h od poprzedniego zamiatania. 

Następne zdjęcie ilustruje kurz zamieciony po dokładnie 24 h od poprzedniego. W moim odczuciu było go nieco mniej niż poprzednio, no ale sprzątałam równo po dobie, a nie po czterdziestu godzinach (w tym dwa noclegi). Przyjmuję, że ta kupka kurzu spokojnie waży ponad pół grama.
Jeśli przyjąć, że 10 m kw. parkietu generuje 1 gram kurzu na dobę, to rocznie uzbiera się 36,5 dag, zgadza się? (1g * 365 dni = 365 g). Zatem mieszkanie o powierzchni 100 m kw. "wyprodukuje" rocznie co najmniej 3,65 kg kurzu. Meble posiadają wiele rozmaitych zakamarków, półek, tapicerkę, a więc i większą powierzchnię, na której osadzają się drobiny kurzu. Korytarz przy wejściu brudzi się wielokrotnie bardziej (mnóstwo ziemi, piasku i pyłków wnosimy na butach), stąd znacząco rośnie ciężar kurzu tam zbieranego. Zatem możliwe jest, że średnia roczna produkcja kurzu w mieszkaniu wynosi co najmniej 5 kg.
Producenci odkurzaczy centralnych, różnych nawilżaczy, klimatyzatorów itp. sugerują, że ze stumetrowego mieszkania "wyciągniemy" nawet 10 kg, ale myślę, że trochę naciągają.
Teraz wróć, proszę, do pierwszego zdjęcia, przyjrzyj się jak wygląda 1 gram kurzu i pomnóż go sobie w wyobraźni... 5, a może nawet 10 tysięcy razy. To roczny plon. Nieźle, co?


Kurz wdziera się i osiada wszędzie. Dwa dni temu odkurzyłam meble i co?! 
   
Cóż, zrobiło się późno, więc kończę dzisiejszy wywód. Tematu, oczywiście jeszcze nie wyczerpałam, kolejne części są już prawie gotowe, ale co za dużo na raz to... niestrawne. Jeśli temat zapowiada się ciekawie lub wypadł nudno, daj temu wyraz w komentarzu. Chcę wiedzieć jak się rzeczy mają, ponieważ przygotowanie takiego materiału zajmuje naprawdę sporo czasu.


Niniejszy post powstał na podstawie treści kilku artykułów wyszukanych pod hasłem "skład kurzu domowego". Nie użyłam cytatów i nie podaję konkretnych źródeł, za co Autorów przepraszam. M. in. było to związane z nieścisłościami lub błędami, które weryfikowałam porównując z innymi źródłami oraz jednoczesnym korzystaniem z różnych opracowań, w których zresztą, wiele fraz się powtarzało. Zainteresowani tematem z pewnością samodzielnie dotrą do artykułów źródłowych. Natomiast mnie zależało na zebraniu najistotniejszych i najciekawszych informacji w jednym miejscu.
Jednakże niektóre wnioski i uwagi są wynikiem moich własnych spostrzeżeń lub podsumowań  :-)

roztocze kurzu domowego, jak wygląda roztocze, rysunek roztocza, roztocze rogaś, skład kurzu domowego, ile roztoczy w łóżku, ile razy roztocze wydala, 1 gram kurzu, ile kurzu rocznie

10 komentarzy:

  1. Moje roztocza są tak wychowane, ze przynoszą mi śniadanie do łóżka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Ci dziękuję za czas poświęcony na przygotowanie tego wpisu. Warto znać dokładniej swego "wroga". Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za okazane zainteresowanie, choć sądząc po ilości odwiedzin tego posta, temat nie okazał się zbyt ciekawy. Mam zatem wątpliwości co do wyboru kolejnych tematów. Tym bardziej dziękuję za wszelkie pozytywne reakcje. Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń

  3. Przypadkiem wpadłam na ten świetny blog (przy okazji ciągłego poszukiwania przyczyn mojej okropnej alergii - może to właśnie kurz - nawet lekarze nie wiedzą), czytam po kolei z zapartym tchem........właśnie spisałam sobie przepis na ciasto z pierzynką. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję świetnego bloga. Dodam, że mam 50 lat, uwielbiam internet od wielu lat , ale nigdy nie czytam blogów. Twój jest moim pierwszym - jaki traf!!! Jeszcze raz pozdrawiam, Nina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! To bardzo miło dowiedzieć się, że robię coś interesującego także dla innych. Gorzej jeśli "dziad gada do obrazu, a obraz ani razu". Piszę o zwykłych codziennych zajęciach oraz o tym, co przy okazji mi się nasunie. Lubię też tzw. wiedzę popularnonaukową, szperać i wynajdywać ciekawostki. O kurzu jeszcze będzie, zapewniam. Pozdrawiam i zapraszam do dalszej lektury :-)

      Usuń
  4. W domach są często kominki a one potęgują produkcje kurzu, poza tym ilość kurzu zależy też od częstotliwości wietrzenia i ilości kurzołapek ;) no i oczywiście ilość domowników zrzucających naskórek robi swoje - więc producenci odkurzaczy nie muszą aż tak bardzo naciągać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - im więcej osób i "urządzeń" generujących kurz, tym go więcej. Ostatnio eksperymentalnie oglądam i ważę zawartość worka odkurzacza. To porażające, ile tam kurzu, włosów i piachu!

      Usuń
  5. Taaaak, walka z kurzem to never-ending-story... Z mojego doświadczenia wynika, że w lato, przy otwartym oknie kurzu przybywa szybciej. Pewnie wtedy jest pomieszany z pyłami. Bardzo ciekawy post. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-). Latem rzeczywiście w powietrzu dodatkowo unoszą się pyłki wielu roślin, okna mamy szerzej otwarte (to akurat dobre - więcej "naturalnego" powietrza) i z pewnością pokłady kurzu będą większe :-). Masz rację - never-ending-story, takie życie :-). Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Ja walkę z kurzem w powietrzu wygrałem dzięki oczyszczaczowi powietrza( z filtrem HEPA klasy 10). Dodatkowo pozbyłem się nieprzyjemnego efektu cieplarnianego w pokoju. Wcześniej bardzo trudno było "zbić" temperaturę poniżej 24stC, a jeśli się to udawało to tylko na krótko. A teraz proszę - przyjemny chłodek. ;-) Coś mi się zdaje, że sam efekt powodowały głównie zarodniki pleśni i grzybów. Miałem z nimi spory problem - np. wystarczyło położyć całkiem duży słonecznik w pobliżu kwiatków, a zapleśniał cały w jakieś 3 dni.

    OdpowiedzUsuń