Tym razem wiosna trochę(?!) się opóźniła, toteż z wymianą rzeczy nie było co się śpieszyć. Ale teraz, dosłownie w ciągu kilku dni, wiosna wybuchła z impetem, tylko patrzeć jak przyjdą niemal tropikalne upały. Nadszedł czas, by wytaszczyć worki z rzeczami letnimi. Przechowuję je ustawione pionowo w obszernej torbie (w mojej narożnej komodzie otwieranej od góry), ale można oczywiście, na płasko w stosie). Wyciągam torbę, ciągnąc za jej uchwyty, wraz z całą zawartością i od razu mam do dyspozycji cały arsenał.
sobota, 20 kwietnia 2013
Posezonowych rzeczy przechowywanie
Tym razem wiosna trochę(?!) się opóźniła, toteż z wymianą rzeczy nie było co się śpieszyć. Ale teraz, dosłownie w ciągu kilku dni, wiosna wybuchła z impetem, tylko patrzeć jak przyjdą niemal tropikalne upały. Nadszedł czas, by wytaszczyć worki z rzeczami letnimi. Przechowuję je ustawione pionowo w obszernej torbie (w mojej narożnej komodzie otwieranej od góry), ale można oczywiście, na płasko w stosie). Wyciągam torbę, ciągnąc za jej uchwyty, wraz z całą zawartością i od razu mam do dyspozycji cały arsenał.
czwartek, 18 kwietnia 2013
Kluski migiem kładzione
![]() |
| Kluski kładzione z gulaszem |
Czasem tak bywa, że mam jakiś sos lub gulasz, a ziemniaki, makaron czy kasza akurat były niedawno składnikiem obiadu i nie mam już na nie ochoty. Wówczas można zrobić kluski kładzione - własnej roboty i w dodatku migiem, dzięki użyciu robota z końcówkami do mieszania ciasta (spirale). Wystarczy zmieszać składniki z dodatkiem odpowiedniej ilości wody i już można gotować. Chociaż? Jak to niemal ze wszystkim, co robi się na mące, warto trochę odczekać, by spęczniała - wtedy ciasto będzie smaczniejsze. Nie trzeba czekać jakoś specjalnie, wystarczy tak zorganizować sobie przygotowania do obiadu, by najpierw zrobić ciasto na kluski, a potem np. uprzątnąć kuchnię, nakryć do stołu, przygotować surówkę, no i zagotować wodę do klusek.
Składniki na kluski kładzione dla 4 osób:
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Pogaduszki pietruszki
![]() |
| Pogaduszki pietruszki |
Odkrycie naukowców potwierdza, że rośliny potrafią porozumiewać się między sobą, wzajemnie na siebie oddziaływać i, albo "grzecznie" ze sobą współpracują ustępując sobie miejsca, albo ze sobą walczą zagłuszając się i osłabiając wzrost "przeciwnika". Dla tych, którzy mają styczność z hodowaniem różnych roślin (np. w ogródku czy na działce), odkrycie to wydaje się banalne, ponieważ sami przekonali się lub dowiedzieli zawczasu, że jedne rośliny czują się ze sobą dobrze, a inne gatunki trzeba wręcz izolować, bo zniszczą się wzajemnie. I tak dla przykładu, obecność pietruszki lubi por, pomidor i ogórek czy cebula. Natomiast cebula nie znosi sąsiedztwa rzodkiewki fasoli, grochu i kapusty (więcej o upodobaniach warzyw tutaj). Praktyka wykazała bowiem, że jedne rośliny potrafią chronić inne np. odstraszając szkodniki (bazylia odstrasza mączniaka rzekomego od ogórków; przy okazji odstrasza także od nas komary) lub przeciwnie - zniszczą sąsiada (np. kapusta "wykończy" kalarepę). Dzieje się tak dlatego, że każde żywe stworzenie (człowiek, zwierzęta, rośliny) wytwarza własną aurę, którą można zmierzyć, a nawet zobaczyć.
piątek, 12 kwietnia 2013
Pokrowiec interaktywny
Zakup fotela z podnóżkiem był bardzo dobrym posunięciem, o niebo lepszym niż kupno dwóch foteli... bez podnóżka. Tak miło się wypoczywa kiedy można zasiąść w fotelu a nogi ułożyć na podnóżku. Jeszcze lepiej, gdy nie trzeba się obawiać zabrudzenia obicia i odruchowo nie zdejmować kapci. Trochę to trwało zanim przestałam reagować w ten sposób, kładąc nogi na poduszce podnóżka w bardzo jasnym kolorze. Właściwie trwałoby nadal, gdybym nie zaczęła przykrywać obicia kawałkiem lnianego płótna (tymczasowo), nastawiając się na uszycie odpowiedniego pokrowca. Początkowo planowałam uszyć bardzo płaską poduszkę (matę?), którą po prostu kładłabym na podnóżek, ale później uznałam, że lepszy będzie pokrowiec, czyli kawałek materiału odpowiedniej szerokości w pasującym kolorze (ten tymczasowy kawałek płótna spełniał swoje zadanie bardzo dobrze - nie marszczył się i nie zsuwał, po co więc miałabym wymyślać coś bardziej skomplikowanego i niesprawdzonego w praktyce?
wtorek, 9 kwietnia 2013
Spaghetti w sosie bolońskim - szybkie danie
Kiedy mam mało czasu na pichcenie, a obiady z ziemniakami chwilowo się znudziły, jedną z opcji na danie szybkie, łatwe i smakowite jest właśnie makaron spaghetti w sosie bolońskim z mięsem i sporą ilością startego żółtego sera. Danie to jest wyraziste, smaczne i sycące, i należy do tych, które można przygotować zawczasu, a później odgrzać. Zwłaszcza, gdy dodam żółty ser - aby się rozpuścił wręcz trzeba je podgrzać - albo w mikrofalówce, albo w piekarniku (koniecznie w odpowiednim naczyniu, które zniesie wysoką temperaturę).
Przygotowuję je chętnie, zwłaszcza wówczas, gdy spodziewam się, że domownicy wrócą do domu o różnych godzinach, a ja nie jestem w nastroju do przesiadywania w kuchni. Gotowe danie nakładam więc na talerze, posypuję serem i przykrywam - można je odgrzać (i roztopić ser) w każdej chwili. Wiele potraw traci na powtórnym odgrzewaniu, ale na pewno nie to. Uważam, nawet, że spożyte następnego dnia jest równie dobre, jeśli nie lepsze (z tym, że przygotowując danie na dwa dni nie mieszam makaronu z sosem z obawy, że wchłonie sos).
sobota, 6 kwietnia 2013
Moja lewa prawa ręka
Uff, odetchnęłam z ulgą! Wiedziałam od dawna, że należę do największej mniejszości wśród ludzkości i, choćby z tego powodu było mi raźniej. Ale teraz tyle jest szumu wokół innej mniejszości, że zwątpiłam...
Przyznam, że nie interesuje mnie tamta mniejszość, irytuje mnie wręcz, że wszędzie zrobiło się ich tak pełno we wszelkich mediach: wywiadach, w polityce, w serialach, na plakatach, a nawet w skeczach kabaretowych. Wiecie, o jakiej grupie mówię, prawda? Kampania jest tak szeroko zakrojona, walka o prawa tak intensywnie rozgorzała na wszelkich możliwych frontach, że w pewnym momencie zadałam sobie pytanie: jak wielu ich jest, jaka naprawdę jest skala "problemu". Przetrząsnęłam internet poszukując jednej informacji: jaki procent populacji tak zaciekle walczy o równouprawnienie? Źródła podają, że "ich" jest od 1,5 do 10%, a "nas" od 8 do 15%. Zatem leworęczni górą - taka mała satysfakcja. Za lata poczucia, że odstaję od innych, powinnam się zmienić, powinnam się TYLKO postarać i nie postępować tak niewłaściwie, brzydko, dziwnie, śmiesznie, czyli gorzej.
piątek, 5 kwietnia 2013
Mnóstwo resztek? Dziś pizza!
Pizza to świetny sposób na opróżnienie lodówki z produktów, których czas żywota się kończy, albo stoją zaczęte i nie wiadomo jak je wykorzystać. Oczywiście, nieraz mam ochotę na takie danie i specjalnie dobieram składniki, ale np. teraz, gdy po świętach z pewnością ostały się resztki wędlin (kiełbasa, szynka, salami), żółtego sera, przecieru pomidorowego, pieczarek, papryki i czego tam jeszcze nie znajdziesz, zrobienie pizzy wydaje się genialnym rozwiązaniem, do tego łatwym i szybkim. Pizza z mięsem, wędlinami w poświąteczny piątek? Owszem, dziś post jest wręcz zakazany, gdyż trwa Oktawa Wielkanocy.
Najpierw ciasto... Przy innej okazji podam przepis na własnoręczne ciasto drożdżowe do pizzy, ale tym razem pierwszeństwo mają Ci, którzy się śpieszą. Zatem zaopatrz się w gotowe "Ciasto francuskie do pizzy" (od niedawna w sklepach na literę L oraz B), rozwiń je wraz z papierem (nawet blachy nie trzeba smarować, nałóż farsz, obficie posyp utartym żółtym serem lub obłóż plastrami i wstaw do gorącego do piekarnika na ok. 15-20 minut (czas pieczenia zależy od ilości i wilgotności farszu, który nałożysz. Zresztą, na opakowaniu czas pieczenia jest dokładnie opisany z uwzględnieniem rodzaju piekarnika.
Z tego ciasta robiłam już pizzę, paszteciki z farszem mięsnym i grzybowym oraz paluszki do barszczu. Uważam, że ciasto jest godne polecenia, należy tylko pamiętać, by nadzienie było należycie przyprawione i posolone, bo samo ciasto jest raczej mdłe. Ciasta jest tyle, że wystarczy dla 3-4 osób.
środa, 3 kwietnia 2013
Ryba w galarecie i... no to po Świętach
U mnie obchody Świąt Wielkanocnych zakończyły się dopiero wczoraj, gdyż podejmowanie gości przeciągnęło się o jeden dzień. Czas zatem na kulinarne podsumowanie.
Ciasta - upiekłam tylko rogaliki drożdżowe (w sobotę rano, ale ciasto zarobiłam w piątek wieczorem - zaryzykowałam, ale udało się!), wyszło ich tyle, że do dziś zostały cztery sztuki. Wczoraj przed południem upiekłam ciasto ekspresowe z makiem, żeby goście nie musieli jeść "starego". Tak, to było dobre rozplanowanie - najpierw upiec coś, co wymaga większego nakładu czasu, a w razie potrzeby, która akurat zaszła, upiec ciasto szybkie (przygotowanie trwało ok. 15 minut, ciut dłużej, bo "bawiłam" się jeszcze w zabarwianie części ciasta przy pomocy kakao).
Sernika na święta nie było, upiekłam go przecież w tygodniu przedświątecznym (żeby przedstawić Wam przepis, oczywiście) i wszyscy się nasycili.
Wydaje się, że upieczenie tylko rogalików to za mało, ale nie w moim przypadku. Na śniadanie jeździmy bowiem do Dziadków i tak się jakoś (zawsze) dzieje, że dostajemy wyprawkę po kawałku z każdego ciasta (a były trzy) i trochę Babcinych smakołyków z wielkanocnego stołu. Nie było więc sensu, by wysilać się na więcej. I tak, zapobiegliwie, by nie dopuścić do sczerstwienia ciast, w domu przygotowałam niewielkie porcje i zamroziłam co najmniej połowę z nich w woreczkach foliowych - będą w sam raz do kawy. W kwestii mrożenia ciast, mogę wypowiadać się niemal jako ekspert :-) , bo zamrażam do lat i bardzo sobie chwalę ten sposób przedłużania "żywotności" jedzenia.
wtorek, 2 kwietnia 2013
Pasztet z malyn
Nim przejdę do sedna, proponuję łatwy i szybki deser lodowy o wyrafinowanym smaku. Można go zrobić właśnie teraz, poza sezonem. Wystarczy zaopatrzyć się w dobre lody, najlepiej śmietankowe lub waniliowe i polać je mrożonymi malinami podgrzanymi na patelni - szybko i dość mocno, bez cukru.
Malin nie należy rozmrażać ani podgrzewać w mikrofalówce. Chodzi o to, by nie puściły zbyt dużo soku i nie zmieniły się w sos. Rozłożone na szerokiej powierzchni patelni rozgrzeją się (podsmażą?) w ciągu 2-3 minut, nadmiar "zwykłej" wody odparuje i zostaną w większości rozdrobnione owoce (malina delikatną jest, więc większość rozpadnie się) oraz niewielka ilość skoncentrowanego soku. Lody najlepiej ułożyć na talerzyku, maliny częściowo na lodach, resztę obok w postaci fantazyjnych esów floresów.
Zimne lody o smaku śmietankowym czy waniliowym w połączeniu z intensywnym smakiem nieco kwaśnych, nieco słodkich i nieco gorących malin smakują zaskakująco dobrze. Warto spróbować tego prostego, ale bardzo oryginalnego deseru.
A teraz do rzeczy.
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Tuning odkurzacza? Ekstra!
![]() |
| Imelina - nowe tworzywo o niesamowitych właściwościach?? |
Subskrybuj:
Posty (Atom)








